poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Mój pierwszy raz :)

     Okazało się niedawno, że w moim mieście coś się zaczyna dziać i craftowa pustynia powoli ożywa!
Nie mogłam nie skorzystać z okazji!
Wczoraj odbyła się pierwsza część warsztatów filcowych - musiałam wziąć udział, bo przed oczami wciąż mam
cudne szale Beaty. Wprawdzie niczego tak pięknego nie robiłam, bo wczoraj poznałam raczej technikę i udało mi się popełnić dwie formy całkowicie nieużytkowe :D
Oczywiście musiałam zabrać Martyśkę, bo inaczej zobaczyłabym gigantycznego focha z przytupem, ale ponieważ ciągnie ją do takich robótek, to niech się uczy :)
Oto migawki. Uprzedzam, że zdjęcia kiepskie, bo lokal, choć szalenie klimatyczny, to jednak ciemny był i fotki robiło się ciężko...
Na pierwszy ogień poszła kulka, filcowana na sucho:


Potem kwiatek, już na mokro, wyszedł trochę większy niż sądziłam :D


Tutaj efekty działalności Martynki, oczywiście na różowo :D


Martynka pracuje...



...i mama również :) Martynka robi zdjęcia :)







Za tydzień będziemy robić coś bardziej użytkowego i pokażę więcej zdjęć. Może wyjdą lepsze ;)

Dziękuję za Wasze odwiedziny i za wszystkie miłe komentarze!

Do zobaczenia!

13 komentarzy:

Joanna pisze...

Kwiatek jest naprawde duzy! Ale fajnie Ci wyszedl :) i Martyny kwiat rowniez :)

Anna Maria pisze...

fajnie się dziewczynki bawiłyście! Na twarzy Martynki widać skupienie i radochę :D Bardzo fajne efekty Waszej pracy!!

angeluS pisze...

Ale wielki kwiatek ! Super wyszedł. Szkoda, że w mojej miejscowości nic się nie dzieje ... Pozdrawiam

t-renia pisze...

Piękny kwiat i kulka:) Też ostatnio odkryłam filcowanie na sucho...fajna zabawa :)

karola pisze...

Zdolniacha z ciebie.Piękne początki.

Asia asiscrapki pisze...

Super zabawa też ostatnio kursowałam filcowo, co prawda tylko biżuteryjnie bez takich kwiatów, ale też ubaw miałam

Ataboh pisze...

Ooo mogę coś napisać!
No to korzystam... fajnie cię widzieć nie avatarkowo ( i nie zgadzam się co do pewnej tezy na pewien temat, ze niby coś gdzieś).
Martynka na różowo to normalne ale ty na fioletowo? A w zasadzie "co się dziwisz" - toć lubisz fiolety.

Pelargonia pisze...

Dziękuję, Dziewczyny! :*
Martynka rzeczywiście pracowała w skupieniu, ale radość miała nieziemską z tego turlania :D
Beata, szkoda tylko że w tym świetle wyglądam jak zmęczony upiór, w dodatku chory na żółtaczkę :D

Joasiunia:) pisze...

A witam witam:) Trafiłam na Twojego bloga przez forum Scrappassion:D Ja jestem z Przeworska,czyli w sunie nie aż tak strasznie daleko;) Jak coś to zapraszam:) Bo mi to ciężko się wybrać w tamte Twoje strony:D Chociaż może...;) Od czasu do czasu spotykamy się w Rzeszowie na zlotach czarownic hihi;) Więc jak coś to śledź nas:)

Buziaki pozdrawiam Joaś:):*

Atkabe pisze...

Fajne są takie wspólne prace, to nie zapomniane chwile.

Ewarost pisze...

Filcowanie na mokro nie dla mnie :(, ale na sucho i owszem też lubię tą zabawę, ale dobrze że nikt pierwszy raz zdjęcia mi nie robił :) Widać że dla Martynki to duża frajda ... efekty super :)

Pelargonia pisze...

Dziękuję, Kochane! :*
Beatka, mam nadzieję częściej doświadczać takich chwil :D I że wreszcie coś więcej będzie się działo w tym moim mieście...
Ewuś, ja chyba też bym wolała, żeby nikt mi nie robił zdjęć :D Pomijam fakt, że mało kiedy dobrze wychodzę, ale w tych warunkach oświetleniowych nawet najpiękniejsza istota świata wyszłaby jak upiór :D

Ataboh pisze...

Eee tam zaraz upiór!