Dzisiaj będzie Martynkowo :)
Ostatnio Martyśka dość twórczo spędzała czas. W szkole uczyli się o sztuce ludowej, czego owocem był jej pierwszy haft. Z małą pomocą przy liczeniu krzyżyków :)
Oto efekt:
Jak widać na więcej nie starczyło energii, dlatego obrazek został uzupełniony kilkoma dodatkami, żeby nie był taki pusty :)
Od Ludeczki dostałam ostatnio trochę wycinanek, które zachwyciły Martyśkę i natychmiast postanowiła to i owo wykorzystać. To i owo, czyli motylka oraz serduszko, czyli to, co dziewczynki lubią najbardziej.
Przyznam szczerze, że efekt jej pracy trochę mnie zadziwił...
Taki minimalizm jest dla mnie chyba nieosiągalny :D Do karteczki został dołączony pieniążek na szczęście.
No i ostatnie dzieło, poczynione podczas nocy muzeów. Miałyśmy okazję poznać turecką sztukę ebru - malowania na wodzie. Niesamowite to jest, mówię Wam! Po cichu powiem, że się delikatnie przymierzam do spróbowania, jak tylko portfel pozwoli, bo nie jest to tanie...
A popatrzcie na obraz, który namalowała Martyna pod okiem pani instruktorki:
Przepraszam za jakość zdjęć, ale obraz już jest oprawiony i ciężko się fociło...
Tyle na dzisiaj :) Martynka z niecierpliwością będzie czekała na opinie :)
Dziękuję za wasze odwiedziny!
Do zobaczenia!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Prace Mojej Córki :). Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Prace Mojej Córki :). Pokaż wszystkie posty
wtorek, 18 czerwca 2013
sobota, 31 marca 2012
Wielkanoc się zbliża...
Witam Was po kolejnej przerwie. Coś mi się ostatnio nie udaje zachować ciągłości w pisaniu, ale naiwnie mam nadzieję, że to się zmieni ;)
Mnóstwo atrakcji miałam ostatnio. Przygotowania do wielkanocnego kiermaszu w szkole mojej córki,
wiosenna wymianka u Angelus, przedświąteczne mycie okien i sprzątanie ogrodu... a do tego gratis w promocji 40 stopni gorączki u dziecięcia, plus ekstra specjalnie dla mnie oparzenie klejem na gorąco. No fajnie było...
Ale już znowu zakręty mam za sobą, na prostej jestem :)
Nie wiem od czego zaczynać, za dużo tego :D
Chciałam od wymianki, ale muszę przekopać komputer, bo zdjęcia się gdzieś ukryły, więc o tym następnym razem. TUTAJ możecie zobaczyć wszystkie cudowne rzeczy, które powędrowały z rąk do rąk.
A teraz się pochwalę pisanką, którą wykonała Martynka :)
Jest z niej bardzo dumna :) Ja też, bo naprawdę napracowała się przy ozdabianiu. Martyna bardzo lubi tego typu zajęcia, pewnie po mamusi :D
A teraz kiermasz, który się odbył 22 marca w szkole mojej córki. Obiecałam, że zrobię trochę kartek świątecznych. Rano wmaszerowałam do szkoły z pudełkiem i chwilę później było po kartkach... Musiałam pędzić do domu i jeszcze trochę dorobić :D
Wszystkich od razu nie pokażę, za dużo tego. I część zdjęć niestety nie nadaje się do pokazania, kompletna katastrofa...
A dzisiaj kartki bezczelnie odgapione od Moni. Skorzystałam z tego, że miałam jeszcze wypożyczony od Ani wykrojnik i kilka kartek zrobiłam z jego pomocą. Smutno mi tylko, że to były ostatnie rzeczy jakie udało mi się wyciąć, kolejną płytkę diabli wzięli i nie ma gdzie kupić nowych... Ból, mówię Wam, mam jeszcze kartki do zrobienia i musiałam się z dziurkaczami przeprosić...
Oto efekty:
Jutro kartek bezmaszynowych ciąg dalszy :)
Bardzo dziękuję za Wasze odwiedziny, że wpadacie mimo mojej nieobecności. Teraz już będę częściej zaglądać. Mam nadzieję :D
A jutro oprócz kartek pokażę co dostałam w wymiance od Floressy - odwiedźcie tego bloga, a zobaczycie jakie cuda robi :) Ja byłam zachwycona!
A na dzisiaj to wszystko. Życzę Wam miłej soboty i choć trochę słońca!
Do zobaczenia!
Mnóstwo atrakcji miałam ostatnio. Przygotowania do wielkanocnego kiermaszu w szkole mojej córki,
wiosenna wymianka u Angelus, przedświąteczne mycie okien i sprzątanie ogrodu... a do tego gratis w promocji 40 stopni gorączki u dziecięcia, plus ekstra specjalnie dla mnie oparzenie klejem na gorąco. No fajnie było...
Ale już znowu zakręty mam za sobą, na prostej jestem :)
Nie wiem od czego zaczynać, za dużo tego :D
Chciałam od wymianki, ale muszę przekopać komputer, bo zdjęcia się gdzieś ukryły, więc o tym następnym razem. TUTAJ możecie zobaczyć wszystkie cudowne rzeczy, które powędrowały z rąk do rąk.
A teraz się pochwalę pisanką, którą wykonała Martynka :)
Jest z niej bardzo dumna :) Ja też, bo naprawdę napracowała się przy ozdabianiu. Martyna bardzo lubi tego typu zajęcia, pewnie po mamusi :D
A teraz kiermasz, który się odbył 22 marca w szkole mojej córki. Obiecałam, że zrobię trochę kartek świątecznych. Rano wmaszerowałam do szkoły z pudełkiem i chwilę później było po kartkach... Musiałam pędzić do domu i jeszcze trochę dorobić :D
Wszystkich od razu nie pokażę, za dużo tego. I część zdjęć niestety nie nadaje się do pokazania, kompletna katastrofa...
A dzisiaj kartki bezczelnie odgapione od Moni. Skorzystałam z tego, że miałam jeszcze wypożyczony od Ani wykrojnik i kilka kartek zrobiłam z jego pomocą. Smutno mi tylko, że to były ostatnie rzeczy jakie udało mi się wyciąć, kolejną płytkę diabli wzięli i nie ma gdzie kupić nowych... Ból, mówię Wam, mam jeszcze kartki do zrobienia i musiałam się z dziurkaczami przeprosić...
Oto efekty:
Jutro kartek bezmaszynowych ciąg dalszy :)
Bardzo dziękuję za Wasze odwiedziny, że wpadacie mimo mojej nieobecności. Teraz już będę częściej zaglądać. Mam nadzieję :D
A jutro oprócz kartek pokażę co dostałam w wymiance od Floressy - odwiedźcie tego bloga, a zobaczycie jakie cuda robi :) Ja byłam zachwycona!
A na dzisiaj to wszystko. Życzę Wam miłej soboty i choć trochę słońca!
Do zobaczenia!
sobota, 12 listopada 2011
Czytamy. Plus jedna kartka na 18
Nic wielkiego dzisiaj nie będzie. Zrobiłam trochę zakładeczek na biblioteczne upominki. Dla siebie zrobiłam również :) No i Martyśka koniecznie chciała sobie jedną zmajstrować :)
Mały hurt:
I osobista zakładka Martynki:
Jest z niej bardzo dumna :) A ja jestem dumna, że Martyśka tak lubi czytać :)
Zostałam poproszona o kartkę na 18 dla bliźniaczek. Chciałam, żeby kartka trafiła w gust jubilatek, więc zapytałam o ulubione kolory - okazało się, że to prawda, że bliźnięta mają podobne upodobania :) Obie jubilatki lubią różowy...
Kartka wyszła tak słodka, że patrząc na nią można dostać cukrzycy, ale na szczęście jubilatkom się podobała :) Podzieliłam ją symbolicznie na pół, żeby było wiadomo, że to dla dwóch osób.
No i już. Tyle :)
Do candy zostały 3 dni :)
A ponieważ jadą do mnie prezenty urodzinowe, do tego co na zdjęciu coś jeszcze dorzucę :) Ale o tym następnym razem :)
Do zobaczenia!
Mały hurt:
I osobista zakładka Martynki:
Jest z niej bardzo dumna :) A ja jestem dumna, że Martyśka tak lubi czytać :)
Zostałam poproszona o kartkę na 18 dla bliźniaczek. Chciałam, żeby kartka trafiła w gust jubilatek, więc zapytałam o ulubione kolory - okazało się, że to prawda, że bliźnięta mają podobne upodobania :) Obie jubilatki lubią różowy...
Kartka wyszła tak słodka, że patrząc na nią można dostać cukrzycy, ale na szczęście jubilatkom się podobała :) Podzieliłam ją symbolicznie na pół, żeby było wiadomo, że to dla dwóch osób.
No i już. Tyle :)
Do candy zostały 3 dni :)
A ponieważ jadą do mnie prezenty urodzinowe, do tego co na zdjęciu coś jeszcze dorzucę :) Ale o tym następnym razem :)
Do zobaczenia!
czwartek, 26 maja 2011
Dzień Matki, pudełka i schodki
Nie wiem od czego zacząć :D Powinno się od początku, ale ja, z wrodzonej przekory, zacznę od końca, czyli od schodków. Schodki miałam w głowie już od jakiegoś czasu, ale ciągle brakowało natchnienia żeby wreszcie taką kartkę zrobić. No i w końcu postanowiłam się wreszcie zmobilizować, korzystając z tego, że pojawiło się trochę luzu. Pomyślałam, że może warto mieć wersję "demo", bo czasem łatwiej pokazać niż wytłumaczyć :)
No więc wczoraj zrobiłam te schodki. Żadna tam wielka rzecz, bez szaleństwa. Ot, po prostu żeby móc pokazać, jeśli ktoś nie może się zdecydować jakiego rodzaju kartkę chce mieć...
Takie coś wyszło:
Nie wiem czemu to owalne coś wyszło tak bardzo zielone :D Jest jaśniejsze. I tuszowanie (nowość dla mnie) nie jest takie agresywne. No, ale lepszego zdjęcia na razie nie mam. Jeśli uda mi się zrobić, to zamienię...
Teraz pora na drugie od końca - pudełka. Coś mi się zdaje, że już się od nich nie uwolnię :D
Panie z przedszkola mojej córki zapytały, czy mogłabym dla nich zrobić takie pudełka. Chciałyby, żeby dzieci samodzielnie ozdobiły je na Dzień Matki. Tak więc prezentuję zdjęcia półfabrykatów :D
Pierwsza partia:
Druga:
Zdjęcie trzeciej dorzucę jak tylko je odnajdę :D Zapisałam je sobie w jakimś dziwnym miejscu i nie mogę trafić :D Ostatnia partia to było 8 sztuk. W sumie zrobiłam 38 pudełek... Pod koniec pracy myślałam sobie, że jak to dobrze, że Martyśka chodzi do małego prywatnego przedszkola a nie do wielkiego molocha :D
No i dochodzimy do clou wieczoru, czyli do Dnia Matki. Moja niezrównana córka obdarowała mnie własnoręcznie ozdobionym pudełeczkiem
oraz wspaniałym portretem:
Dumna i blada powiesiłam portret nad łóżkiem. Będę go używać do wizualizacji - jestem na nim taaaka szczupła!
I tym optymistycznym akcentem , z nadzieją zwizualizowania sobie fantastycznej szczupłej sylwetki, żegnam się na dzisiaj :)
Do zobaczenia!
No więc wczoraj zrobiłam te schodki. Żadna tam wielka rzecz, bez szaleństwa. Ot, po prostu żeby móc pokazać, jeśli ktoś nie może się zdecydować jakiego rodzaju kartkę chce mieć...
Takie coś wyszło:
Teraz pora na drugie od końca - pudełka. Coś mi się zdaje, że już się od nich nie uwolnię :D
Panie z przedszkola mojej córki zapytały, czy mogłabym dla nich zrobić takie pudełka. Chciałyby, żeby dzieci samodzielnie ozdobiły je na Dzień Matki. Tak więc prezentuję zdjęcia półfabrykatów :D
Pierwsza partia:
Druga:
Zdjęcie trzeciej dorzucę jak tylko je odnajdę :D Zapisałam je sobie w jakimś dziwnym miejscu i nie mogę trafić :D Ostatnia partia to było 8 sztuk. W sumie zrobiłam 38 pudełek... Pod koniec pracy myślałam sobie, że jak to dobrze, że Martyśka chodzi do małego prywatnego przedszkola a nie do wielkiego molocha :D
No i dochodzimy do clou wieczoru, czyli do Dnia Matki. Moja niezrównana córka obdarowała mnie własnoręcznie ozdobionym pudełeczkiem
oraz wspaniałym portretem:
Dumna i blada powiesiłam portret nad łóżkiem. Będę go używać do wizualizacji - jestem na nim taaaka szczupła!
I tym optymistycznym akcentem , z nadzieją zwizualizowania sobie fantastycznej szczupłej sylwetki, żegnam się na dzisiaj :)
Do zobaczenia!
niedziela, 6 marca 2011
Kolejne zakupy i kolejne notesy...
Poszłam do sklepu po klej i kartony... Tylko tyle, akurat zaczęłam odczuwać braki. A wróciłam z tym:
Stanowczo, powinnam mieć zakaz wstępu do sklepów papierniczych! :D Ale dziurkacz jest super i cenę miał ok, więc nie mogłam się oprzeć... Piankowe ozdoby kupiłam głównie z myślą o mojej córce - nadpobudliwej artystycznie i szukającej ciągle nowych pomysłów. No i dzisiaj moje fantastyczna 6-latka zrobiła sobie obrazek, który już oczywiście zawisł nad jej łóżkiem :)
Jest z niego bardzo dumna, bo pomocy potrzebowała tylko przy włożeniu do ramki. No i oczywiście ja też jestem dumna! :D
No i jeszcze efekty wczorajszego wieczornego siedzenia - kolejne trzy notesy. A muszę zrobić jeszcze pięć... co najmniej...
No i to by było tyle na dzisiaj :) Wystarczy :D
Do zobaczenia!
Subskrybuj:
Posty (Atom)























